Aplikacja wyszukująca “nieprawidłowości” w deklaracjach podatkowych.

Miasto Świdnik jako jedno z pierwszych znalazło skuteczny sposób na wyłapanie przypadkowych “omyłek” w deklaracjach śmieciowych. Głównie chodzi o zapominalstwo mieszkańców w zgłaszaniu nowonarodzonych członków rodziny czy przyjętych najemców. Jak podają źródła Internetowe, Miasto wspomaga się specjalnym, “szytym na miarę” systemem informatycznym. System porównuje dane z rejestrów będących w posiadaniu samorządu (ewidencja ludności, bazy danych USC, MOPS, żłobków, szkół, przedszkoli a nawet spółdzielni mieszkaniowych) ze złożonymi deklaracjami śmieciowymi. System ponoć działa już od 2019 roku.

Praktycy ochrony danych osobowych od razu przekalkulowują ile to roboty z papierami i pracownikami zaangażowanych jednostek. Wyzwanie całkiem spore: ocena skutków dla ochrony danych, umowy powierzenia bo współadministrowanie tu nie zadziała albo uzasadnienia dla udostępnienia danych między jednostkami, wnioski, uzasadnienia, bo może to Burmistrz jako organ podatkowy prowadzi takie postępowania. Hoho! jest nad czym posiedzieć.

A tu nagle, w Dzienniku Gazecie Prawnej z 3 lutego 2021 roku pojawił się artykuł, w którym Sekretarz Świdnika, Pani Ewa Jankowska informuje, że system porównuje dane w sposób zanonimizowany. Jak to zanonimizowany? – myślę sobie. Rozumiem, że można porównać w systemach ilość unikalnych rekordów odpowiadających za daną osobę przypisaną do danego adresu i to zapewne da jakiś wynik. Jednak co z błędnie figurującymi w systemie osobami np. omyłkowo wpisanymi przez spółdzielnię? A co z osobami, które nie zostały z rejestrów usunięte? A co z błędami typu Żaneta/Zaneta albo Różyński/Rozynski? Dla systemu to różne osoby. Na tę okoliczność twórcy systemu zaszyli (mam nadzieję) w kodzie algorytmy minimalizujące takie błędne wystąpienia. Ale zaraz… skoro system musi w jakiś sposób przeanalizować ile osób gdzie mieszka, sprawdzić to w bazach danych, to musi przetwarzać dane osobowe.
Coś tu nie gra. Wyniki może i są zanonimizowane, ale obstawiam, że proces nie.

Nawet jeżeli przetwarzanie jest w 100% anonimowe, wyobrażam sobie sytuację, w której urzędnik dostanie, błędny anonimowy wynik: Świdnik, ul Iksowa 5 – mieszkańców 6, a w deklaracji śmieciowej zgłoszono tylko 3 mieszkańców … Oj właściciel będzie musiał udowodnić, że są tylko 3 osoby, a jak nie to Burmistrz, do trzech lat wstecz ustali wysokość podatku. Nawet nie ma jak się bronić. Dane są anonimowe, nie ma możliwości sprawdzić kogo i skąd zliczył system. Właściciel uczciwie deklaruje 3 osoby, przynosi dokumenty żeby to udowodnić, jednak wynik porównania danych z różnych rejestrów mówi, że ma być 6 osób.  Kto ma rację?

Do czego prowadzą nas te rozważania? Otóż, jak wiemy z art. 22 RODO właściciele mieszkań, mają prawo do tego, by nie podlegać decyzji, która opiera się wyłącznie na zautomatyzowanym przetwarzaniu i wywołuje wobec nich skutki prawne lub w podobny sposób istotnie na nie wpływa. W opisywanej sprawie, nie jest ważne czy system weryfikujący działa w sposób zanonimizowany, czy też działa poprzez pseudonimizację. Wynik jego wyliczeń ma prawne skutki dla właścicieli mieszkań i raczej żaden z wyjątków legalizujących podejmowanie decyzji w sposób zautomatyzowany (art. 22 ust. 2 RODO) nie ma tu zastosowania.

Ciekawe czy lub jak administrator danych osobowych to przeanalizował?